Idziesz do sklepu, kupujesz niezbędne rzeczy, podchodzisz do kasy i widzisz na wyświetlaczu kasy kwotę do zapłaty.  Czy ona nie jest niespodziewanie duża?

Nie wiem jak Ty, ale ja ostatnimi czasu, po wyjściu ze sklepu mam wrażenie, że w portfelu zostaje mi pieniędzy po prostu mniej, niż jeszcze jakiś czas temu, pomimo, że moja lista zakupowa znacząco się nie zmieniła.

Nie jestem ekonomistą, więc lojalnie uprzedzam, że poniższy tekst powstał z punktu widzenia „zwykłego użytkownika” gospodarki, który widzi jednak postępującą drożyznę i pragnie zaprognozować jak wyglądać będzie pod tym kątem przyszły rok. W  poszukiwaniu odpowiedzi naczytałem się przy tym danych publikowanych przez GUS (aczkolwiek zebranych przeze mnie w sposób tendencyjny, wiadomo…)

Przyczynkiem do powstania tego tekstu była informacja jaką opublikował ostatnio GUS:

Główny Urząd Statystyczny ogłosił 31.10.2019 szybki szacunek dotyczący wskaźnika inflacji za III kwartał 2019 roku. W stosunku do III kwartału zeszłego roku inflacja wyniosła 2,5%, a analogiczny wskaźnik dla roku 2018 wyniósł tylko 0,4%. Czy może to być jeden ze znaków wskazujący na to, że w roku 2020 możemy mieć do czynienia ze znaczącym wzrostem inflacji – zastanawiałem się?

Koszyk inflacyjny

Pierwsze moje zdziwienie wzbudził sam fakt, że inflacja za III kwartał, choć zanotowała wzrost względem analogicznego okresu zeszłego roku wyniosła jedynie 2,5%!

2,5%?!

Przecież subiektywnie mam wrażenie, że ceny wzrosły od cholery i ciut ciut.

Skąd więc wynik 2,5%?

Inflacja obliczana jest o tzw. koszyk inflacyjny. W uproszczeniu mówiąc są to wagi jakie nadaje się poszczególnym kategoriom produktów, które następnie służą do dalszych obliczeń związanych z wyliczaniem inflacji. Koszyk inflacyjny zmienia się w czasie, aby wciąż aktualnie oddawać strukturę wydatków Polaków.

W ramach ciekawostki powiem jeszcze, że najwyższą wagę (24,36/100) otrzymała żywność, a najniższą (1/100) otrzymała edukacja.

W koszyku znalazłem także wagę dotyczącą kosztów związanych z utrzymaniem mieszkania, natomiast nie odnalazłem w nim żadnej wzmianki na temat cen nieruchomości.

No, to by miało sens.

Bo przecież sam obracam się w świecie, gdzie obraca się nieruchomościami. I co jak co, ale to że ceny nieruchomości znacząco ostatnio wzrosły (a na pewno więcej niż 2,5%!) mogę powiedzieć z całą pewnością.

I rzeczywiście, potwierdzają to także dane publikowane przez GUS. W drugim kwartale 2019 ceny nieruchomości wrosły ogółem o 8,1% w stosunku do II kwartału roku 2018, a z kolei licząc od roku 2015 – o 21,1%!

Czym jest inflacja?

Zacznijmy więc może od krótkiego przypomnienia czym właściwie jest inflacja. Inflacja to nic innego jak proces wzrostu przeciętnego poziomu cen, a co za tym idzie spadek siły nabywczej pieniądza. Oznacza to tyle, że w gospodarce gdzie występuje inflacja za „dzisiejsze” 1000 złotych jesteś w stanie kupić więcej towarów i dóbr niż będziesz w stanie kupić za rok. Dzieje się tak dlatego, że ceny po prostu rosną, a co za tym idzie wartość nabywcza pieniądza spada. 

Eksperci skłaniają się ku temu, że umiarkowana inflacja jest zjawiskiem pożądanym i sprzyja rozwojowi gospodarki. W Polsce na straży odpowiedniego poziomu inflacji stoi Rada Polityki Pieniężnej, która posiada instrumenty mogące wpływać na jej wysokość. RPP ustala wysokość stóp procentowych NBP, które mają realny wpływ na koszt pieniądza na rynku.  Cel inflacyjny do którego dąży wynosi 2,5% z możliwością odchylenia o 1 p.p. w górę lub dół. 

Tyle teoria.

Jak kształtowała się inflacja w Polsce od roku 1950

Na stronie GUS możemy zapoznać się jak w rzeczywistości kształtowała się inflacja w latach ubiegłych: Roczne wskaźniki cen towarów i usług konsumpcyjnych od 1950 roku (https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ceny-handel/wskazniki-cen/wskazniki-cen-towarow-i-uslug-konsumpcyjnych-pot-inflacja-/roczne-wskazniki-cen-towarow-i-uslug-konsumpcyjnych/). Jak widać w latach 2015 i 2016, po raz pierwszy od roku 1971 mieliśmy do czynienia z deflacją (czyli spadkiem cen towarów i usług), a w kolejnych dwóch latach (2017,2018) inflacja wróciła w granice zgodne z celem inflacyjnym do którego dąży RPP. 

Czynniki, które będą miały wpływ na wzrost inflacji

W oficjalnym komunikacie po ostatnim, październikowym posiedzeniu RPP Rada informuje, że spodziewa się przejściowego wzrostu inflacji w I kwartale 2020 r oraz że w horyzoncie oddziaływania polityki pieniężnej będzie się ona kształtować w pobliżu celu inflacyjnego. 

Osobiście skłaniam się ku twierdzeniu, że w przyszłym roku możemy mieć do czynienia z inflacją, która wykroczy poza cel inflacyjny NBP. Dlaczego? Czynników jest kilka:

Rekordowy transfer społeczny związany z wypłatą 500+ (od tego roku już także na pierwsze dziecko). 

Rocznie to świadczenie ma kosztować budżet 41 miliardów złotych (w porównaniu z rokiem 2018, gdzie koszty miały wynieść 24,5 mld złotych oznacza to wzrost o ok. 16,5 miliarda złotych)

Ponieważ kwota jest abstrakcyjnie wysoka, dla lepszego złapania proporcji warto zdawać sobie sprawę, że dochody Państwa w budżecie na rok 2019 założono na poziomie 387 miliardów złotych. Wypłata 500+ pochłonie więc rocznie ponad 10% zakładanych dochodów z roku 2019.

W tym miejscu mam dla Ciebie także jeszcze jedną ciekawą wartość. W tym samym projekcie budżetu na rok 2019 dochód z CIT założono na poziomie 34,8 mld złotych. Czyli dochody z tego podatku wyniosą mniej niż kwota wydawana na „program prodemograficzny” rządu!

Ten największy chyba w polskiej historii transfer pieniędzy oznacza, że zwiększa się popyt na towary i usługi – co jest zjawiskiem, które sprzyja zwiększaniu się inflacji.

Utrzymywane na rekordowo niskim poziomie stopy procentowe

RPP nie zdecydowała się na podniesienie stóp procentowych od maja 2012 roku, a obecnie są ono na rekordowo niskim poziomie. Oznacza to, że odsetki płacone od kredytów także są stosunkowo niskie, co skłania do zaciągania nowych zobowiązań – za kredyt płacimy po prostu mniej. Ten mechanizm sprawia, że podaż pieniądza na rynku rośnie – co również jest zjawiskiem, które sprzyja zwiększaniu się inflacji. 

Niskie stopy procentowe to także zła wiadomość dla osób, które oszczędzają na lokatach bankowych – obecnie ich oprocentowanie nie zapewnia nawet skutecznej ochrony przed inflacją. Skłania to więc do poszukiwania innych, bardziej dochodowych sposobów inwestowania gotówki, co z kolei znów ma wpływ na popyt i cenę towarów (w tym nieruchomości)

Dodatkowo w strefie euro mamy do czynienia  z niskim tempem wzrostu gospodarczego, a u naszego zachodniego sąsiada w najbliższym czasie spodziewana jest nawet recesja. Dla porównania polska gospodarka według prognozy Banku Światowego rozwinie się w tym roku o 4,3%. 

Europejski Bank Centralny obniżył stopy procentowe do -0,5%! 

W takich okolicznościach może się okazać, że polska RPP będzie miała bardzo twardy orzech do zgryzienia, gdy okaże się, że inflacja wystrzeliła, a sąsiednie kraje korzystają z rekordowo niskich stóp procentowych. W takiej sytuacji podniesienie stóp procentowych w celu wyhamowania wzrostu inflacji –  może mieć bardzo niekorzystne konsekwencje dla konkurencyjności polskiej gospodarki (co powinno być priorytetem RPP, która przede wszystkim dba o wartość polskiego pieniądza) 

Spodziewany wzrost cen prądu w roku 2020

Ceny prądu miały wzrosnąć już w tym roku.  

Ze względu na to, jak sądzę, że w tym roku mieliśmy wybory do sejmu i senatu rząd zdecydował się na uchwalenie ustawy, która wymusiła na dostawach energii „zamrożenie” cen na niezmienionym poziomie. 

W przyszłym roku w mojej ocenie ten scenariusz się nie powtórzy, a ceny energii elektrycznej wzrosną.

Będzie to miało wpływ na wzrost ceny towarów i usług, w których czynnikiem cenotwórczym jest także koszt energii elektrycznej.

Inflacja w przyszłym roku będzie rosła

Pytanie tylko w jakim tempie.

Pamiętaj, że w czasach, gdy inflacja rośnie najwięcej tracą te osoby, które odkładają pieniądze do przysłowiowej skarpety.

Jakie jest Twoje zdanie na ten temat? Czy zauważyłeś u siebie wzrost cen towarów, które kupujesz?

Jaki poziom inflacji obstawiasz pod koniec przyszłego roku?

Ja, gdybym miał typować, skłaniałbym się ku temu, że inflacja znacząco przekroczy 3%.

Zobacz także: Poprzedni wpis
Piotrek

Piotrek

Mieszkam i inwestuję na Pomorzu. Jestem założycielem kilku spółek, które działają z sukcesem na rynku nieruchomości. Wśród nich są firmy: posiadające nieruchomości na wynajem, oferujące usługi zarządzania najmem, zrzeszające osoby inwestujące grupowo we flipy, a także taka, która prowadzadzi działalność deweloperską.

Powiązane wpisy

Moja opinia

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.