Czy zakup mieszkania w Hiszpanii jest ryzykowny oraz jak kupić dobre awokado? – ROZSĄDNI BRACIA – BLOG o inwestowaniu w nieruchomości

Właśnie minął rok od dnia, w którym pojechałem oglądać nieruchomości pod inwestycje w Hiszpanii. Od tego czasu dość dużo się zmieniło – pandemia wstrzymała nasz pierwszy zakup i szczerze mówiąc zastanawiam się czy jest sens kontynuować ten temat. To co się stało w 2020, ten cały lockdown i zamykanie granic – to było dla mnie kompletnym zaskoczeniem i ciągle nie mogę otrząsnąć się z szoku, że tak bardzo w tak krótkim czasie zmieniła się nasza rzeczywistość.

Fajnie by było po roku od wizyty podsumować ją liczbami z przeprowadzonej z sukcesem inwestycji. Niestety inwestycja się nawet na dobre nie zaczęła. Postaram się w kilku zdaniach streścić jej aktualny stan.  

Jeśli nie czytałeś mojego wpisu z wizyty w Hiszpanii to znajdziesz go tutaj:
Czy warto kupić teraz nieruchomość na wynajem w Hiszpanii?

Znaleźliśmy mieszkanie, na którym chcieliśmy przećwiczyć inwestowanie w Hiszpanii i które oceniliśmy jako obiecujące. Tuż przed pandemią zdążyliśmy jeszcze zrobić rezerwację tego mieszkania wraz z dokonaniem pierwszej wpłaty. Dodam, że nie wybraliśmy najprostszej drogi, czyli zakupu za gotówkę.

Czy można kupić mieszkanie w Hiszpanii na kredyt na polskie dochody?

Chcieliśmy przeprowadzić tę inwestycję w taki sposób, aby nauczyć się przy okazji jak najwięcej. Tak więc zdecydowaliśmy się na sfinansowanie zakupu kredytem – pomimo niedużej kwoty inwestycji. I wyobraź sobie, że… uzyskaliśmy decyzję kredytową z hiszpańskiego banku na warunkach zgodnych z tymi o których wspominałem w poprzednim wpisie o Hiszpanii. I to wszystko podczas pandemii i w dodatku w większości za pośrednictwem poczty elektronicznej. Potwierdziliśmy w praktyce, że polskie dochody (konkretnie z PITu, bez zatrudnienia na etacie) brane są pod uwagę w hiszpańskim banku i można na nie uzyskać kredyt na zakup nieruchomości 😀

Kolejnym krokiem, który nas czeka jest uruchomienie kredytu oraz przejęcie mieszkania. Jak pisałem: para nieco uleciała z nas i poważnie zastanawiamy się czy w ogóle kontynuować tę inwestycję. Najbardziej zniechęcające jest to, że przemieszczenie się teraz do i z Hiszpanii byłoby sporym wyzwaniem. I chyba nikomu z nas nie za bardzo chce się robić takie kosmiczne wygibasy organizacyjne dla tak niewielkiego tematu. Cóż, myślę, że będziemy musieli w najbliższym czasie podjąć decyzję o tym czy kontynuować ten temat czy też go sobie odpuścić. Może masz jakieś sugestie dla nas? Czy chciałbyś poczytać o tym jak radzimy sobie z hiszpańskim mieszkaniem? 

W każdym razie ten czas, który minął od mojej pierwszej wizyty inwestycyjnej w Hiszpanii był także okresem w którym mocniej interesowałem się realiami biznesowymi i nieruchomościowymi w Hiszpanii. Obecnie mam wrażenie, że prowadzenie firmy w tym kraju jest dość skomplikowane i wcale nie najprostsze – a dodając barierę językową – na pewno dużo trudniejsze niż w Polsce.

Kim są los okupas?

Oczywiście zetknąłem się także z tematyką los okupas. Słowa te oznaczają w Hiszpanii ludzi, którzy zajmują nieruchomość wbrew woli właściciela i po prostu tam zamieszkują. I rzeczywiście budzą postrach wśród potencjalnych inwestorów – szczególnie z zagranicy, którzy zakładają, że ich apartamenty będą dużą część roku stały zupełnie puste. Z tego co się zorientowałem to hiszpańskie prawo stanowi, że jeśli nie minie 48 godzin od wtargnięcia intruzów to takich okupas może usunąć siłą policja. Ale jeśli przebywają w mieszkaniu powyżej 48 godzin to właściciel nie może ich usunąć inaczej niż tylko na drodze długotrwałego cywilnego postępowania sądowego. Do tego obciążają go także nadal opłaty za eksploatację mieszkania. 

Przykładem trudnej walki z lokatorami jest przypadek Manuela, mieszkańca Mataró koło Barcelony, który od lat walczy o odzyskanie swojej własności. Historię Manuela opisała m.in. La Vanguardia: https://www.lavanguardia.com/vida/20200826/483079555869/hombre-recupera-casa-okupas-vacaciones-allanamiento.html. Ponad sześć lat temu dom Manuela został zajęty przez lokatorów, których nie mógł się pozbyć. Pomimo wielu lat sporów sądowych Manuelowi nie udało się odzyskać swojej własności. Prawo hiszpańskie daje możliwość zamieszkiwania dzikim mieszkańcom aż do momentu uzyskania przez właściciela nieruchomości ostatecznego orzeczenia sądowego, którego to pomimo usilnych starań Manuel nie uzyskał. Ale w końcu uśmiechnęło się do niego szczęście: dowiedział się on z mediów społecznościowych, że lokatorzy zamieszkujący jego dom wyjechali na wakacje na Ibizę. Postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i upewniwszy się, że dom jest pusty wszedł do niego wyłamując drzwi i zajął go – podobnie jak to robią  okupas. „Nikogo nie było, wszedłem do środka tak jak oni” – mówi Manuel. Wewnątrz zastał obraz nędzy i rozpaczy: wszystko zarośnięte brudem oraz panujący straszny bałagan (tutaj możesz zobaczyć zdjęcia: https://www.abc.es/espana/cataluna/abci-destrozos-podredumbre-quedo-casa-401148769168-20200826172144_galeria.html#imagen5). Lokatorzy czuli się tak dobrze w domu Manuela, że zainstalowali tam nawet alarm, którego nie miał wcześniej sam Manuel. Aktualnie sytuacja wygląda tak, że pomimo tego, że Manuel zajął swoje własne mieszkanie i to dokładnie w ten sam sposób w jaki robią to los okupas to może być oskarżony o włamanie. Pytanie czy gdyby nie był właścicielem mieszkania to mógłby po 48 godzinach mieszkać jak „legalni” okupas pomimo tego, że zajął mieszkanie w którym mieszkali już nielegalni lokatorzy? 😀  

I teraz zobacz: fajne w tym wszystkim jest to, że w Hiszpanii jest jasno określony czas kluczowych 48 godzin podczas których można działać zdecydowanie i można szybko odzyskać swoje mieszkanie, bo w Polsce, z tego co się orientuję to nie ma takiego, jasno określonego marginesu 😉 I na dodatek mamy od pewnego czasu przepisy karne za utrudnianie życia lokatorowi, który przebywa w nim nawet bezumownie – czyli np. jest lokatorem, któremu wygasła umowa najmu. Nie wiem co prawda jak w Polsce wygląda sytuacja dzikiego lokatora, który włamuje się do mieszkania i w nim zamieszkuje – nigdy nie zetknąłem się też z taką sytuacją w praktyce.  W serwisie bezprawnik.pl znalazłem jednak opis sytuacji, w których dzicy lokatorzy zajmują mieszkania komunalne i z tego co widzę nie mamy zbyt dobrych, gotowych rozwiązań w przepisach na takie okoliczności. Zresztą zobacz sam: https://bezprawnik.pl/dzicy-lokatorzy-wymieniaja-zamki/ Jeśli masz większą wiedzę w tym temacie to będę wdzięczny za info w komentarzu. 

W każdym razie: może tak naprawdę nie ma się co tak bać tych okupas? Tym bardziej, że w Hiszpanii w 2019 roku zajęto nielegalnie niecałe 15.000 mieszkań – co, jak wygooglałem, stanowi poniżej jednego promila wszystkich nieruchomości mieszkalnych w tym kraju. Prawdopodobieństwo takiego zdarzenia nie jest więc zbyt duże. Na pewno obawy budzi fakt, że nielegalne zajmowanie mieszkań w Hiszpanii jest tak dobrze zorganizowane oraz to, że taki potencjalny dziki lokator może się bardzo dobrze przygotować do nielegalnego zajęcia mieszkania. Mi w ciągu paru minut udało się znaleźć w Google takie publikacje będące swoistymi instrukcjami dla chętnych do zajęcia czyjegoś mieszkania: „Manual de Okupacion” („Instrukcja zajmowania mieszkań”) czy też „Guia de okupacion”, czyli w moim tłumaczeniu: „Przewodnik zajmowania mieszkań” a w nim rozdziały traktujące o poszukiwaniach właściwego mieszkania do zajęcia, o metodach sprawdzenia stanu prawnego, o tym jak wybrać właściwy moment do zajęcia mieszkania, wskazówki jak zachowywać się w przypadku prób eksmisji i wiele innych “przydatnych” wyjaśnień i wskazówek.

Podejrzewam, że w Polsce takie przypadki są jednak zupełnie marginalne; nie udało mi się jednak dotrzeć do żadnych danych liczbowych na ten temat. Co myślisz o los okupas? Czy słyszałeś już wcześniej o tym zjawisku?

Jak kupić dobre awokado?

Z innej beczki, ale w związku z Hiszpanią to od października nie jem węglowodanów. Nie będę w tym wpisie rozwijał tego tematu, dość jednak napisać, że w takiej bezwęglowodanowej diecie często do różnych dań przydałoby się awokado. A skąd wziąć dobre awokado? Można oczywiście próbować kupić je w pobliskim sklepie np. u jednego z dwóch megadetalistów (biedronka lub lidl). Jednak nie wiem czy wiesz, że możesz zamówić je także bezpośrednio od producenta i to w dodatku z… ekologicznej farmy. Tak! I sam sprawdziłem, że to działa.

Owoce zamówiłem na stronie: https://www.crowdfarming.com/es/farmer/la-reala/up/adopta-un-arbol-de-aguacates-la-reala/overharvest. Ideą przyświecającą projektowi Crowdfarming jest pomoc farmerom w sprzedaży swoich produktów ostatecznemu odbiorcy, czyli takiemu jak ja, który pożre awokado i który chce otrzymać je w jak najlepszej jakości 🙂 Dodatkowo, przy ominięciu twardych reguł handlu narzucanych przez dostawców megadetalistów można kupić te produkty przez internet w porównywalnej cenie do tej z półki sklepowej. Wow! Oprócz owoców awokado możesz tam kupić także pomarańcze, kawę ziarnistą, mandarynki, migdały, ser, pistacje a także oliwę z oliwek, algi i inne specjały – wszystko podobno bardzo ekologiczne. Ja nie zamawiałem nic innego oprócz awokado, które aktualnie, aż do kwietnia można zamówić w odmianie hass. Moje przyjechały dokładnie w tym dniu, który został wskazany przy zamówieniu – co się chwali. Zamówienie złożyłem w niedzielę, a przesyłka trafiła do mnie w poniedziałek, czyli po tygodniu. Zgodnie z załączoną instrukcją poczekałem aż dojrzeją – co zajęło 3 dni. Owoce są pełne smaku, lekko słone, idealne do sałatki czy guacamole i myślę, że za chwilę będę musiał zrobić kolejne zamówienie 😉

Daj znać co myślisz o tematach poruszonych w dzisiejszym wpisie, no i pomóż nam podjąć decyzję w kwestii hiszpańskiego mieszkania 🙂 Udanego weekendu!

Zobacz także: Poprzedni wpis | Następny wpis

Powiązane wpisy

komentarzy 11Moja opinia

  • Bardzo interesujący temat, warto porównywać rozwiązania z Zachodu lub Stanow do naszych, bo może być kilka przykładów do naśladowania. Mamy nieco krótsza historie gospodarki rynkowej:) pozdrawiam z Hamburga, buduje bliźniaka pod Warszawa, Radomir

  • Dzięki za namiary na zamówienia prosto od farmera. Spróbuję zamówić i ja, uwielbiam awokado 🙂
    Co do Hiszpanii… z tego co piszesz prawdopodobieństwo, że i Wasze mieszkanie padnie łupem dzikich lokatorów wydaje się nie być zbyt duże, a korzyści płynące z nowego doświadczenia bezcenne ;-). Może jest jakiś sposób aby zabezpieczyć się na wypadek gdyby jednak los okupas Was nawiedzili. Powiadomienie na telefon o wejściu do mieszkania, jakiś opiekun na miejscu, który zadziała od razu 🤔. Życzę dobrych decyzji. Powodzenia 😎

  • Cześć Robert.
    Tu Magdalena i Paweł. Pozdrawiamy z Hiszpanii, a konkretnie ze słonecznej Andaluzji.
    Od roku śledzimy Wasze poczynania związanie z krzewieniem świadomości i edukacji developerskiej👍
    Nawet planowaliśmy udział w Waszym szkoleniu. No cóż, zatrzymał nas Covid.
    Jednak pandemia nie powstrzymała nas przed rozpoczęciem naszej pierwszej inwestycji developerskiej, którą realizujemy w Granadzie. Budujemy pierwszy w Andaluzji kompleks willi Passive House. I tu dochodzimy do tematu Twojego artykułu. Czyli Hiszpanii😊 Poznaliśmy ten kraj w ciągu ostatnich siedmiu lat na tyle dobrze, aby się nim zachwycić, zamieszkać w nim i realizować tutaj nasze plany biznesowe. Wybraliśmy wyjątkowe miejsce nawet jak na Hiszpanię. Mamy tutaj w zasięgu wzroku ośnieżone szczyty Sierra Nevada ze wspaniałym ośrodkiem narciarskim i najcieplejszy odcinek wybrzeża Morza Śródziemnego w Europie-Costa Tropical. To tutaj uprawia się europejskie owce tropikalne. W tym Twoje ulubione avocado:) Dzięki takiemu położeniu przez cały rok jest tutaj co robić. Do tego budujemy nasze wille w największym parku narodowym Hiszpanii, a zarazem na przedmieściach cudnej, przepełnionej muzyką i tańcem Granady. Jeśli mielibyście ochotę dowiedzieć się więcej o możliwościach inwestycyjnych, to chętnie z Wami porozmawiamy i przekażemy naszą wiedzę.
    Gorąco pozdrawiamy.
    Magdalena i Paweł

    • Hej Magdaleno i Pawle 🙂 Budowa w parku narodowym w Hiszpanii – brzmi nieźle. Dzięki za propozycję – chętnie skorzystam. Trzymam kciuki za Waszą inwestycję deweloperską! Ps. Te „moje” awokado przyjechały dokładnie z Waszej okolicy 😉

  • Od czasu otwarcia granic w lipcu 2020 jeździłam i wracałam do Hiszpanii 3 czy 4 razy, więc nie było to bardzo skomplikowane, sytuacja mocno pogorszyła się dopiero na początku 2021. Ale inwestycji w Polsce trzeba pilnować, więc nie ma innego wyjścia niż kombinować z przesiadkami i płacić za testy. 🙂 Okupas zawsze wygląda przerażająco w tv i mediach, skala nie jest ogromna w stosunku do całkowitej liczby mieszkań, ale może skutecznie odstraszyć inwestorów. Problem dotyczy też Hiszpanów, którzy mają domy letniskowe w innym mieście niż miejsce zamieszkania i często padają ofiarą okupas. Rajem okupas jest Katalonia i Barcelona. Trudno się dziwić, skoro burmistrzyni Barcelony Ada Colau jest nastawiona pozytywnie do takich działań, organizacja okupas ma nawet swoje biuro w Barcelonie. Pozdrowienia z Barcelony i gdybyście potrzebowali pomocy z waszym piso to zapraszam do kontaktu.

    • Rzeczywiście w 2020 było całkiem OK. Byłem ostatnio w Hiszpanii w listopadzie i nie było żadnych utrudnień proceduralnych poza koniecznością użycia aplikacji. Sam nie spotkałem żadnego okupasa; wrażenie robią jednak dodatkowe stalowe drzwi bez klamek montowane przez banki w przejętych mieszkaniach. “Pozytywne podejście do takich działań” – jak dla mnie bardzo nieroztropne, ale mam wrażenie, że także obecny rząd w Madrycie podejmuje wiele takich działań – np. kwaterowanie uchodźców z Afryki w hotelach na wyspach kanaryjskich. Małgorzato, cieszę się, że mam kontakt do kogoś z branży z Barcelony 🙂

  • Cześć Robert, Tak właśnie podejrzewaliśmy że to “od nas”😉 Sezon na awokado w pełni.
    W takim razie zapraszamy na spotkanie na Zoom. Prześlij nam maila to dogramy termin.
    Pozdrawiamy

Moja opinia

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.