Warto zadać sobie pytanie co jest najważniejsze dla mojego architekta. Czy jego cele są zbieżne z moimi?

Podczas prowadzenia inwestycji deweloperskich zawsze przychodzi ten moment kiedy trzeba wybrać architekta do zrobienia projektu danego osiedla.

Warto to robić ze świadomością tego jak bardzo istotny jest architekt w inwestowaniu deweloperskim. To właśnie z nim musimy współpracować przekładając nasze założenia biznesowe inwestycji na papier. Kompetencje architekta są więc dla nas kluczowe i dobry architekt jest na wagę złota. Bo właśnie na etapie opracowania projektu określamy wysokość zarobku na danej inwestycji.

Jeśli uzyskamy projekt niesprzedażowy, drogi w wykonaniu, ryzykowny w zakresie przyjętych rozwiązań to nie liczmy na przyjemną i zyskowną inwestycję. Kwestia opracowania dobrego projektu jest kluczowa dla każdej inwestycji deweloperskiej.

Aby wybrać pracownię wysyłam zapytania do sprawdzonych, znanych mi osobiście z poprzednich realizacji, architektów. Staram się także zawsze wysłać zapytanie przynajmniej do jednej nowej pracowni, z którą wcześniej nie współpracowałem.

Niektóre pracownie odpadają już na tym etapie: nie otrzymuję od nich żadnej oferty. Rozumiem, że po prostu mają zbyt wiele zleceń i być może nie chcą angażować się w nowe projekty.

Oto przykładowe oferty cenowe, które otrzymałem na wykonanie projektu osiedla 16 domów jednorodzinnych:

  • pracownia nr 1 – 26 000 zł netto
  • pracownia nr 2 – 38 000 zł netto
  • pracownia nr 3 – 360 000 zł netto (tak, to nie pomyłka)

W ofertach zawarte są projekty branżowe – tj. projekt wewnętrznej instalacji elektrycznej, wodno-kanalizacyjnej, centralnego ogrzewania.

Edit. Zwróć proszę uwagę, że podane ceny zostały przeze mnie zebrane od pracowni architektonicznych prawie 10 lat temu. Obecnie ceny usług architektonicznych są dużo wyższe, podobnie zresztą jak inne ceny.

Co do oferty z pracowni nr 3 – to cena naprawdę mnie zdziwiła. Zaintrygowała mnie mocno wysokość ceny – odbiegająca od ofert innych pracowni. Postanowiłem skontaktować się z tą pracownią i dowiedzieć się skąd bierze się tak wysoka cena. Zadzwoniłem pod podany numer i zostałem połączony z autorem oferty, którym okazał się być właściciel firmy. Wyjaśnił mi, że jako architekt z wieloletnim stażem doskonale orientuje się w stawkach i marżach deweloperów (!). Wyjaśnił mi, że według niego cena dobrej dokumentacji powinna wynosić 5% wartości nieruchomości. I ponieważ ocenia, że sprzedam każdy z domów za 450 000 zł, to wartość całej inwestycji wyniesie:

450 000 zł x 16 domów = 7 200 000 zł

z czego już w prosty sposób wyliczył wartość swoich prac:

7 200 000 zł * 5% = 360 000 zł

🙂 Hej, przecież to nie ma nic wspólnego z ofertą rynkową.

Podczas tej rozmowy nie wspominałem architektowi, że zamierzam sprzedać domy za cenę 330-360 000 zł w zależności od tego czy dom posiada garaż czy nie. Nie chciałem, aby pomyślał, że zapraszam go do negocjacji cenowych. Jednak sam sposób kalkulacji oferty uważam za zupełnie nietrafiony.

Idąc tym tokiem myślenia można się zastanawiać czy projekt domu dla jubilera należy wycenić znacznie drożej niż projekt domu dla urzędnika?

Jeśli zamiast merytorycznej  rozmowy o projekcie i o Twoich potrzebach jako inwestora rozmawiacie o Twoich przewidywanych zarobkach z inwestycji – i to wszystko w kontekście wyceny prac projektowych – to takich pracowni, radzę Ci dobrze, unikaj. Nie spodziewaj się jakiejś super obsługi, a raczej wydrenowania kieszeni i skomplikowanych umów, które będą głównie zabezpieczały wynagrodzenie architekta.

Wracając do tematu współpracy z architektem: zawsze staram się tak formułować zakres zapytania, aby był jak najszerszy. W pewnych przypadkach jest to niemożliwe – np.:

  • brak jest warunków na media – jeszcze ich nie uzyskałem – wtedy nie dostanę wyceny projektu przyłączy
  • brak jest wstępnej koncepcji zabudowy – wtedy nie uzyskam zwykle oferty zawierającej badania geologiczne
  • itp.

W końcu wybieram pracownię – cena jest ważna, ale nie prowadzę przecież urzędu miejskiego – i nie jest to jedyne i najważniejsze kryterium. Doceniam prace wykonane dotychczas przez daną pracownię, które są zbliżone do mojego modelu biznesowego w danej inwestycji. Jeśli robię luksusowe, większe mieszkania, to nie biorę kogoś kto robił tyko adaptacje gotowych projektów i nie ma w swoim portfolio nic luksusowego. Podobnie, gdy chcę małe i tanie mieszkania: szukam architekta, który ma doświadczenie w takich inwestycjach.

I co dzieje się dalej?

Czekam tydzień lub dwa – takie zwykle uzyskuję terminy na opracowanie wstępnej koncepcji – i otrzymuję szkice elewacji i poszczególnych kondygnacji oraz wstępne zagospodarowanie terenu.

Myślę, że zgodzisz się ze mną jeśli napiszę, że deweloper ma do wykonania pewną misję. Właściwie to nie jest to pewnie najlepsze słowo; być może sformułowanie „odpowiedzialność za wspólną przestrzeń” byłoby właściwsze, ale postaram się wyjaśnić o co mi chodzi.

Inwestując w zabudowę działki położonej np. w ścisłym centrum, która od dziesiątek lat była niezabudowana, sprawiam, że przestrzeń śródmiejska zmienia się. Zmiana ta będzie długotrwała i może się okazać, że mój budynek będzie świadkiem i tłem dla wielu wydarzeń, wchodząc w interakcję z ludźmi, którzy będą w nich uczestniczyli. Od razu wyliczam:

  • przechodniów, którzy zdążają do pracy – codziennie mimowolnie będą omiatali wzrokiem budynek
  • uczestników procesji, demonstracji, pielgrzymek, itp. – budynek będzie  tłem i otoczeniem dla prowadzonych przez nich działań
  • uczniów uczęszczających przez kilka lat do tej samej szkoły – oni także zapamiętają wygląd i klimat ulicy, który będzie tworzył także mój budynek, przechodząc codziennie na zajęcia
  • itp.

Może się okazać, że następne kilka pokoleń uczestników życia miejskiego będzie miało okazję podziwiać, przechodzić obojętnie, bądź krytykować budynek powstający z mojej inspiracji!

Nie jest to oczywiście wydarzenie ważne w skali świata, ale dla mnie ma jednak pewne znaczenie. Staram się mieć ten aspekt na uwadze i nie patrzę na projekt tylko przez pryzmat osiągnięcia maksymalnego zysku z inwestycji.

Jeśli chcesz zostać deweloperem, to zdaj sobie sprawę z tego, że moment tworzenia koncepcji jest kluczowy dla całej inwestycji deweloperskiej. Na tym etapie możesz robić dowolne zmiany – praktycznie bez żadnych konsekwencji.

Możesz zmienić wszystko: wielkość mieszkań, liczbę balkonów, określić powierzchnię mieszkań, wygląd budynku, rozwiązania funkcjonalne (np. winda), itp.

Ale pamiętaj też, że jeśli czegoś nie dopracujesz w projekcie to zapłacisz za to przy realizacji.

I w tym momencie także odpowiedz sobie na pytanie postawione na początku tego wpisu: „Co jest najważniejsze dla mojego architekta?”

Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że lista priorytetów architekta wygląda mniej więcej tak:

  • po pierwsze: wystawić fakturę za koncepcję
  • do drugie: otrzymać szybki przelew za koncepcję
  • po trzecie: zaprojektować tak, aby nie mieć problemów z zarzutami o brak zgodności projektu z jakimś przepisem
  • po czwarte: wystawić fakturę za projekt
  • po piąte: otrzymać szybki przelew za projekt
  • po szóste: zarezerwować wyjazd na narty na ferie dla rodziny
  • po siódme: zrobić projekt, który będzie można z chęcią umieścić w portfolio
  • po ósme: odebrać dziś dzieci ze szkoły
  • itd
  • itp.
  • ….
  • po setne: wynieść śmieci plastikowe z domu, bo jutro zabierają ze śmietnika „plastiki”
  • po sto pierwsze: wykonać projekt spełniający potrzeby biznesowe inwestora
  • itd

Jak widzisz, to co dla mnie jest najważniejsze – czyli cele biznesowe – dla architekta w większości nie ma zbyt wielkiego znaczenia i nie przywiązuje on do tego istotnej wagi. I to nie dlatego, że architekt jest osobą, która ma złą wolę. Absolutnie nie powinieneś tak myśleć! Architekt ma po prostu zupełnie inny punkt widzenia na powstający projekt. Nie bierze pod uwagę tego, że jednym z najistotniejszych celów jest konieczność sprzedaży powstałego budynku z odpowiednim zyskiem. Rozważa po prostu zupełnie inne aspekty projektu niż deweloper. To my jesteśmy od tego, żeby znać swoje potrzeby i żeby dbać o spełnienie przez projekt założeń biznesowych.

Często można usłyszeć od architekta zdanie: „Ja nie chciałbym tak mieszkać” albo wręcz przeciwnie: „Sam chciałbym zamieszkać w takim domu/mieszkaniu”. Czy to oznacza, że projekt jest zły lub dobry biznesowo?

Oczywiście, że nie. To nie architekt jest od określania celów biznesowych dewelopera. To my sami musimy zadbać o to, aby mieć odpowiednie powierzchnie mieszkań, rozwiązania projektowe czy też zakładaną funkcjonalność. I oczywiście o to, aby mieszkania, które powstaną na podstawie projektu trafiały dobrze w zakładany przez nas segment rynku.

Aby móc właściwie określić założenia biznesowe projektu trzeba posiadać doświadczenie i wiedzę deweloperską. Bez tego nie będziemy w stanie określić swoich potrzeb. Podobnie zresztą jak w przypadku gdy będziemy chcieli zaprojektować dom dla siebie: jeśli nie wiemy czego oczekujemy to jest duża szansa, że nie dostaniemy tego w projekcie.

Dlatego trzeba być czujnym i nie można akceptować koncepcji, która spełnia tylko założenia formalne, a nie spełnia założeń biznesowych nas jako deweloperów. Może także zdarzyć się, że architekt będzie proponował rozwiązanie, które będzie bardzo kosztowne, a nie przekłada się w żadnym razie na zwiększenie kwoty za którą mogę sprzedać mieszkania.

Podobnie sytuacja wygląda z wykonywaniem samego projektu architektonicznego, na podstawie zatwierdzonej koncepcji. Idąc po najmniejszej linii oporu architekt może zaproponować rozwiązanie, które nie będzie dla nas optymalne.

Przykład: architekt projektuje specjalne drzwi oraz system oddymiania, ponieważ w budynku są długie korytarze, które zwiększają drogi pożarowe.

Patrząc uważnie na rzut kondygnacji zauważasz, że wystarczy skrócić korytarze zwiększając tym samym mieszkania, aby uniknąć drogich rozwiązań. Właśnie zaoszczędziłeś kilkadziesiąt tysięcy złotych: brawo!

Dlatego zachęcam deweloperów: zmieniajcie ile się tylko da. Zmieniajcie, upraszczajcie rozwiązania, uzyskujcie projekt zgodny z założeniami biznesowymi.

Ale: róbcie to na etapie projektowania a najlepiej – na etapie koncepcji.

Za dokonywanie zmian na etapie koncepcji zamiast na etapie rysowania projektu będzie wam wdzięczny także architekt. Świadomy inwestor wie czego chce i architekt umie docenić współpracę z takim właśnie inwestorem.

Późniejsze zmiany – szczególnie podczas budowy – mogą okazać się bardzo drogie i mogą skutkować bardzo nieprzyjemnymi konsekwencjami dla dewelopera.

PS. Na koniec chcę dodać, że wizualizacja zamieszczona przy tym wpisie pochodzi z jednej z naszych inwestycji deweloperskich. Wybór akurat tego projektu domu do tego wpisu nie oznacza nic negatywnego w kontekście oceny autora tego projektu. W rzeczywistości projekt ten sprawdził się znakomicie i jestem wdzięczny architektowi za jego opracowanie 🙂

Zobacz: Poprzedni wpis | Następny wpis
Robert

Robert

Kilkanaście lat temu zacząłem przygodę z inwestycjami deweloperskimi a od 2012 roku zacząłem inwestować w nieruchomości generujące dochody pasywne. Działam głównie w Trójmieście i okolicach - skąd pochodzę. W inwestowaniu w nieruchomości cenię wolność wyborów i niezależność uzyskaną z dochodów pasywnych.
Udostępnij, jeśli uważasz ten tekst za wartościowy:

Powiązane wpisy

komentarzy 12Moja opinia

  • Trzecia wycena jest zbliżona do realnej wartości kompletnego projektu ze wszystkimi branżami, projektami wykonawczymi, nadzorem autorskim.

    • Architekcie, rozumiem, że wyceniasz się odpowiednio do umiejętności. Jednak nie można funkcjonować w oderwaniu od realiów rynkowych.

      Czy chcesz powiedzieć, że cena zbliżona do tej podanej przez pracownię nr 3 (co daje około 22.500 złotych za jeden dom) to jest właśnie ta cena, którą Ty ściągasz z rynku?

      I to przy założeniu, że robisz w jednym zleceniu 16 takich SAMYCH kompletów?

      Jeśli tak, to napisz proszę w jaki sposób to robisz.

  • Drogi Robercie,

    jeśli jako deweloper naprawdę zależy Ci na tym, żeby Twoje osiedle było dobrym miejscem do życia, to (moim skromnym zdaniem) powinieneś się liczyć z kosztem stworzenia dobrego projektu. Przykro mi to stwierdzić, ale to, co widzę na ilustacji, jest pracą takiego architekta, jakiego priorytety wymieniłeś powyżej. Nie wiem na jakiej podstawie oceniasz, że pracownia nr 3 żąda wygórowanej ceny. To, że ceny rynkowe architektów są zupełnie zaniżone nie oznacza, że za niską cenę da się otrzymać dobry projekt. To raczej stworzenie koncepcji po dwóch tygodniach wydaje mi się zupełnie nierealne. Dobra architektura nie powstaje z dnia na dzień (nieraz projekt musi zwyczajnie „dojrzeć”, tak tak, jak dobre wino, leżąc na półce), bo rozwiązania często przychodzą z nieoczekiwanej informacji, obeserwacji, spotkania czy rozmowy – w trakcie pracy czy poza nią; często są to oczywiście też długie dni i ogrom testowania różnych wariantów, aż dojdzie się wreszcie do optymalnego rozwiązania. W krajach, gdzie jakość architektury i poziom komfortu życia oceniane są jako bardzo wysokie, stawka architekta to okolice 10-15% wartości inwestycji. Oczywiście dotyczy to całości prac, wraz z nadzorem, itp. Może warto zainwestować te kilkaset tysięcy na dobrego architekta (trochę trzeba poszukać, by takowego znaleźć, ale nie jest to niemożliwe) i stworzyć coś na takim poziomie, jaki widzimy w niektórych innych krajach. W swojej pracy w Polsce, aby być kompetytywnym, jestem w stanie zaoferować niskie koszta (3% wartości inwestycji) poprzez „przedprojektowanie” i wielokrotne użytkowanie części założeń projektowych, rozwiązań i detali… niemniej jednak nigdy nie godzę się poświęcić jakości w imię zysku bądź czasu. Zwrócić też warto uwagę na to, że coraz częściej [ci lepsi] architekci sami stają się deweloperami, bo to [chyba] jedyna szansa na tworzenie osiedli o takim stopniu dopracowania, funkcjonalności i estetyki, na jaki zasługują przyszli mieszkańcy.

    Serdecznie pozdrawiam,

    K. Br.

    • Konradzie,
      Jako deweloperowi bardzo zależy mi na tym aby wybudowane przeze mnie osiedle było dobrym miejscem do życia i w pełni doceniam zalety dobrego projektu. Mam także na uwadze fakt, że każdy człowiek ma inne potrzeby i pracując nad projektem zawsze widzę przyszłego mieszkańca naszych osiedli. Wyobrażam go sobie bardzo dokładnie i próbuję się domyślić czego będzie potrzebował. Mogę Ci także powiedzieć, że projektowanie to jest właśnie ten etap, na który poświęcam wraz z braćmi najwięcej czasu w całym procesie deweloperskim – ściśle rzecz ujmując – jest to etap opracowywania koncepcji. Wtedy najłatwiej jest nam wprowadzać zmiany do projektu i wtedy właśnie tak naprawdę zarabiamy najwięcej na inwestycji deweloperskiej. To czego nie dopracujemy na etapie koncepcji wyjdzie później jako niefunkcjonalne czy też nieustawne mieszkanie, jako znacznie wyższe koszty budowy czy też jako kompletnie niesprzedażowa jednostka. Mając na uwadze cel istnienia firmy, którym jest przecież zarabianie pieniędzy, nie możemy sobie pozwolić na kupowanie złych projektów. Podobnie jak, mając na celu długofalowe działanie, nie możemy sobie pozwolić na stosowanie rozwiązań niskiej jakości. Oczywiście nasza wiedza także ewoluowała i solidnie za nią zapłaciliśmy – głównie popełnionymi w przeszłości błędami. Obecnie nie wyobrażam sobie sytuacji, w której miałbym wybrać niską jakość za niską cenę – to rozwiązanie ma bardzo krótkie nogi i tutaj w pełni podzielam Twój pogląd, że jakość kosztuje.

      Co do Twojego spostrzeżenia na temat tego, że architekci zostają deweloperami, to mogę napisać, że moim zdaniem nie każdy człowiek nadaje się do prowadzenia firmy, więc ci architekci, którzy zostają deweloperami nie stają się nimi tylko z powodu swojego smaku architektonicznego i wielkich ambicji zawodowych ale także dlatego, że mają wyczucie rynku i są przedsiębiorczy.

      Uwierz mi, że nawet najpiękniejsze wizje ciężko będzie urzeczywistnić jeśli deweloper nie będzie w stanie ich sprzedać na rynku. I przykłady takich inwestycji, które okazały się niewypałem można obserwować także wokół nas. Moim zdaniem w komercyjnej działalności deweloper zawsze musi znaleźć zdrową równowagę pomiędzy swoimi ambicjami czy też ambicjami architekta a realiami biznesowymi. Co do samego wynagrodzenia architekta, to zdarzało się nam płacić także kilkusettysięczne kwoty za projekt, jednak nigdy nie przekroczyły one kilku procent wartości samej inwestycji – takie są więc realia na rynku na którym działamy i uważam, że tyle właśnie należy płacić za bardzo dobre projekty. Nie zauważyłem aby architekci narzekali na te kwoty, wręcz przeciwnie, zauważyłem, że biura architektów z którymi współpracujemy dynamicznie się rozwijają.

      Pozdrawiam i dziękuję Konradzie, że podzieliłeś się swoimi poglądami.

      • Konradzie, jeszcze uzupełniając: ceny opisane przeze mnie we wpisie pochodzą sprzed 10 lat. Podałem je jako przykład dużych rozbieżności w wycenach architektów; później z aż tak dużą rozpiętością cen się nie zetknąłem…

  • Podane przez Ciebie powyżej kwoty obejmują projekty wszystkich branż, które spajają architekci. Sam pracuję w biurze konstrukcyjnym, które oferuje znacznie wyższe ceny za projekt od rynkowych. Obecnie panuje trend w większości biur, że jest masówka z projektami, robi się wszystko na szybko i często traci na tym nieświadomy inwestor. W droższych miejscach płaci się za projekt, któremu poświęca się więcej czasu i głębszą analizę ale wychodzą duże oszczędności na etapie budowy (oczywiście nie wszędzie tak jest, piszę na podstawie miejsca, w którym pracuję). Ograniczenie zużycia ilości stali, czy betonu potrafi dać oszczędności w setkach tysięcy, dlatego siedząc w tym od środka, pójście na ilość z projektami ma sens z perspektywy właścicieli bo przypuszczam, że właściciel biura wychodzi na tym lepiej- bo przez niskie ceny ma dużo zleceń, niż siedząc dokładnie nad jednym projektem dużo dłużej, ale z perspektywy inwestora nie kierował bym się tylko cenami.

    • Hej Maksie, dzięki za fachowe spojrzenie na temat 🙂

      Moim zdaniem dobry projekt ma kluczowe znaczenie dla inwestycji – w pełni się z Tobą zgadzam. Optymalizacja kosztów wykonania poprzez zastosowanie odpowiednich rozwiązań konstrukcyjnych – to jedna sprawa i tutaj rzeczywiście bardzo dużo może dla nas zarobić dobry, myślący i… doświadczony konstruktor.

      Nie mniej ważne dla kosztów wykonania są także stosowane rozwiązania architektoniczne – tutaj także do zarobienia są setki tysięcy złotych – i to nawet przy niezbyt dużej inwestycji.

      Natomiast kluczowe jest oczywiście nie tylko cięcie kosztów, ale także praca nad tym, aby projekt wydobył cały możliwy potencjał, który tkwi w danej działce w postaci opłacalnej i ładnie zaprojektowanej inwestycji.

      Tak naprawdę najwięcej zarabia się na etapie projektowania i wszystkie działania jakie podejmiemy później – podczas trwania inwestycji – są już tylko jej tuningowaniem.

      Napiszę jeszcze raz żeby to wyraźnie wybrzmiało: największe pieniądze zarabia się na etapie PROJEKTOWANIA.

      Natomiast pozwolę sobie nie zgodzić się z pewną myślą, która wynika z Twojego wpisu – tj. że droższa pracownia zrobi lepszy projekt. Absolutnie nie ma takiej zasady. Z mojego doświadczenia wynika, że najlepszą gwarancją tego, że otrzymamy dobry projekt jest nasza świadomość własnych potrzeb – musimy wiedzieć czego oczekujemy. Będzie nam wtedy łatwiej wybrać pracownię z którą chcemy współpracować i oczywiście cena nie powinna być głównym wyznacznikiem jej wyboru.

  • Dzień dobry,
    Jestem Architektem. Pracuję w dużej firmie zajmującej się dużymi projektami, więc może nie znam warunków pracy na własnej działalności przy mniejszych projektach. Nie mniej jednak wiem mniej więcej co ile kosztuje. Mogę oczywiście się mylić, więc jeśli pisze nieprawdę, to proszę koleżanki i kolegów po fachu o korektę.

    Analizując np. środkową ofertę mamy wyjściowo 38000 zł. Projekty branżowe łącznie wyniosą około 15000-18000 jeśli nie więcej. (zgrubnie zakłada się, że połowę)
    – zostaje 20000. Teraz mamy koszty działalności, które są różne w zależności od wielkości firmy. Na ten koszt składają się miesięczne koszty:, zusy, koszty za lokal i mniejsze z tym związane oraz koszty za oprogramowanie. Moim zdaniem to znowu około minimum 5000 miesięcznie. Nie liczę pracowników, bo ten koszt zalezy od czasu wykonania projektu. Powiedzmy zatem, że zostaje nam 15000zł. Chciałbym zapytać Pana, ile czasu i uwagi chciałby Pan żebym poświęcił na zaprojektowanie Pańskiego osiedla? Proszę o odpowiedź na to pytanie. Pewnie powie Pań, że nie chodzi o czas ale o efekt, o którym Pan pisze. Ale efekt w postaci przemyślanego zoptymalizowanego projektu jest wprost proporcjonalny do czasu i uwagi jaką na to poświęcę. Gdybym miał zrobić taki projekt to uważam, że żeby wykonać go na w miarę przyzwoitych standardach, to potrzebuję na to 3 miesiące. A powiedzmy, że mając firmę prowadzę kilka projektów jednocześnie i przy Pana projekcie mam przypisanego pracownika, którego muszę opłacić. Projekt jest wykonany na granicy kosztów. Dlatego Pański interes jest na miejscu 101. Bo człowiek, który wykonuje zlecenie kombinuje jak przeżyć i bierze kilka takich zleceń, zamiast skupić się i wykonać jak najlepiej potrafi to jedno. W tym samym czasie ma Pan 30-40% zwrot na inwestycji, który pozwala Panu powiększać swoją poduszkę finansową. Coś tu chyba jest nie w porządku.

    Oczywiście jako środowisko sami jesteśmy sobie winni, że sobie tak zepsuliśmy rynek. Że patologiczna sytuacja jest dla wszystkich normą i bez wstydu pisze Pan o takich stawkach.

    Póki co, czytając artykuły takie jak ten, jako architekt bardzo obawiam na myśl o zakładaniu swojej firmy. Mam wrażenie, że przy dużych inwestycjach jest jednak troszkę poważniejsze podejście do architektów. W naszej firmie takie zespoły jak ten, o którym Pan pisze w ogóle nie są brane pod uwagę, ze względu na zerową opłacalność dla firmy. A szkoda, bo osobiście chciałbym projektować takie małe osiedla w przyjemnej skali.

    Przepraszam za przydługi wpis, ale się zdenerwowałem i musiałem uzewnętrznić.
    Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego w kolejnych przedsięwzięciach.

    • Nic dodać nic ująć. Pytanie czy Panowie „deweloperzy” to rozumieją. Powoli mijają czasy zwrotów po 30% (to już dawno nie ma) a za chwilę zbiliżamy się do poziomu gospodarek rozwiniętych czyli jak ktoś wyciągnie 10% (przy standardowych inwestycjach) to będzie szczyt marzeń.

    • Architekt2 dziękuję za szczerą wypowiedź. Przykro mi, że mój wpis sprawił, że się zdenerwowałeś i nie to było moją intencją. Mam także prośbę abyśmy mogli zwracać się do siebie na tym forum na Ty. Jeśli nie przyjmujesz tej konwencji – ok.- szanuję to, jednak w tej chwili pozwolę sobie tak właśnie zwracać się do Ciebie licząc na wzajemność.

      Daleki jestem od tego, aby nisko cenić pracę architekta – zresztą do tego m.in. nawiązuję w tym wpisie. Staram się w nim pokazać to jak WAŻNY jest architekt w działalności deweloperskiej. Stąd zresztą ten przewrotny tytuł wpisu: „Architekt – najgorszy wróg inwestora”. Nikt inny nie ma przecież takiego wpływu na nasz docelowy produkt jak właśnie architekt.

      Co do cen, bo mam wrażenie, że właśnie one spowodowały głównie Twoją negatywną ocenę mojego wpisu, to chciałbym aby to wybrzmiało wyraźnie: to są ceny sprzed niemal 10-ciu lat. Wyedytowałem mój wpis i napisałem to wyraźnie pod cenami.

      I rzeczywiście: już od dawna tak niskie ceny nie mają zastosowania w naszych umowach. I uważam także, że kluczowe jest to aby wszyscy pracujący na sukces projektu zarabiali w sposób odpowiedni do swoich kompetencji i wkładu w zysk projektu. W tym także oczywiście – architekt.

      W tym wpisie chciałem także pokazać jak ważne jest właściwe wybranie odpowiedzialnego i kompetentnego architekta bo to właśnie od tego co i jak on narysuje zależy rentowność inwestycji. W skrajnych przypadkach, przy złych (biznesowo) projektach, zdarza się nawet, że realizacja samej budowy jest zupełnie nieopłacalna.

      Zwracam także uwagę na to, że dyskusje o marżach i zyskach dewelopera w kontekście rozmowy o cenie samego projektu są raczej nie na miejscu…

      Nie wiem czy zgodzisz się ze mną?

Moja opinia

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.