Czy warto inwestować w bitcoina oraz co warto zarezerwować już dziś? – ROZSĄDNI BRACIA – BLOG o inwestowaniu w nieruchomości

Pierwsze dwa tygodnie 2021 roku już za nami! Dziś garść moich przemyśleń na tematy niekoniecznie mocno związane z inwestowaniem w nieruchomości, ale przecież nie samymi nieruchomościami żyje człowiek.

Ciągle nie wiemy czego możemy się spodziewać po nadchodzących miesiącach a z pewnością każdy z nas ma duże nadzieje na normalizację sytuacji – szczególnie jeśli chodzi o prowadzenie biznesu. Jeden plus już mamy: rząd wycofał się z zakazu wychodzenia przez dzieci w dzień podczas ferii 🙂 Moim zdaniem to był naprawdę bzdurny zakaz. Pytanie czy wycofa się z kolejnych zakazów, które przynoszą wielkie szkody dla różnych polskich biznesów? 

Jest duża szansa, że już od 18 stycznia (pojutrze) będziesz mógł zjeść obiad w ulubionej restauracji – jeśli oczywiście uda Ci się zarezerwować stolik – spróbuj zrobić to jeszcze dziś. Przedsiębiorcy mają dość bezprawnego, jak się okazuje, zamykania biznesów bez pełnego zabezpieczenia ich zobowiązań –  czemu wcale się nie dziwię. Szykuje nam się wielka akcja obywatelskiego nieposłuszeństwa, choć wziąwszy pod uwagę, że nakładane zakazy mogą okazać się ostatecznie nielegalne – to właściwie nie jest obywatelskie nieposłuszeństwo ale przeciwstawianie się bezprawiu. Fryzjer wygrał w Sądzie administracyjnym z Sanepidem, gdy ten nałożył na niego karę za strzyżenie klienta podczas wiosennego lockdownu i to może być iskra, która spowodowała, że inni przedsiębiorcy nabrali wiary w to, że należy walczyć o swoje biznesy a nie pozwolić im umierać w ciszy.

Początek 2021 roku to także pobicie kolejnego rekordu przez bitcoina (BTC)  – czyli wirtualną walutę, która nie jest powiązana z żadnym dobrem materialnym – jego kurs tydzień temu przebił 150.000 złotych! Czy ktoś mógł się tego spodziewać? Jasne. Są tacy, którzy uważają nawet, że w niezbyt odległej przyszłości cena bitcoina przekroczy 400.000 złotych, a w dalszej perspektywie sięgnie dużo większych wartości oraz, że jedyną rzeczą która może powstrzymać wzrost jego kursu jest… całkowite wyłączenie internetu. Za potencjałem do wzrostu wartości przemawia m.in. to, że zgodnie z algorytmem może istnieć jedynie skończona liczba bitcoinów w obiegu – tj. 21 milionów sztuk – co oznacza, że nie można go w razie potrzeby dodrukować tak jak to ma miejsce z tradycyjnymi walutami. Nasuwa się pytanie o to czy taki wirtualny zbiór znaków zapisany gdzieś tam w pamięci wielu komputerów w internecie może być tak mocnym zabezpieczeniem dla wartości kapitału jak np. nieruchomość? Dodatkowo patrząc na historyczne kursy bitcoina można dostrzec zarówno imponujące wzrosty, jak i nagłe, olbrzymie spadki. Nieruchomości, przynajmniej u nas, we w miarę ustabilizowanej rzeczywistości politycznej nie charakteryzują się tak wielkimi różnicami w swojej wartości. Być może bitcoin jest dobry tylko  do spekulacji na nim? Ile racji mają ci którzy twierdzą, że skoro za tymi wirtualnymi zapisami nie stoją żadne gwarancje – czy to gwarancja wymiany na towar czy to gwarancja nadzoru przez jakąś instytucję czy też państwo – to nie warto w to inwestować ponieważ można niespodziewanie stracić wszystkie zainwestowane środki? Ci którzy kupili BTC w wiosennym dołku 2020 (a wtedy można było nabyć bitcoina za mniej niż 20.000 złotych) zacierają teraz ręce, tym bardziej w sytuacji gdy pozbyli się ryzyka upłynniając tyle waluty aby odzyskać zainwestowane środki w całości – co przy tak dużym wzroście kursu było jak najbardziej możliwe. Czy bitcoin będzie nadal królem kryptowalut i czy inwestorów nie czeka w najbliższym czasie jakaś większa korekta? Zobaczymy.

Z innej beczki to bardzo cieszy mnie, że spadł w końcu śnieg. To co mieliśmy do tej pory trudno nazwać prawdziwą zimą. Jakiś tydzień temu, gdy szykowałem się aby wyjść i załatwić parę spraw na mieście, niedługo po śniadaniu 😉 i, gdy kontrolnie wyjrzałem przez okno to zobaczyłem… że po prostu robi się już ciemno. Pomimo tego, że była dopiero godzina 13:30. Ok, słońce pewnie jeszcze gdzieś świeciło nisko nad horyzontem, ale ogólnie zachmurzenie było takie że w zasadzie trudno było się zorientować, że dopiero co minęło południe. W takich chwilach zwykle przypominam sobie o tym, że niedaleko od Polski na południu Europy słońce zachodzi teraz dopiero koło 18-tej, no i że ta zima u nas jest dla mnie coraz trudniejsza do zniesienia z każdym rokiem. Z pewnością lekki mrozek plus śnieg i przejaśnienia to lepszy zestaw niż deszcz plus niemal ciemność w środku dnia. Jeśli w Twojej głowie także pojawiają się myśli, że może warto jakoś tak ułożyć sobie życie, aby spędzać okres zimowy w nieco jaśniejszym i cieplejszym miejscu to mam dla Ciebie link do filmiku, który podsunął mi  parę dni temu YouTube:

Najzimniejsze miasto świata – Jakuck 🇷🇺 Россия 🕺🏻” z kanału GDZIE BĄDŹ.

Tak, już sama plansza jest dosyć ciekawa, zresztą zobacz sam ten napis: “minus 64,4 st C” 😬

Obejrzałem z ciekawością cały film, podziwiam autora za to, że chciało mu się w ogóle jechać tydzień czasu po to aby nagrać film o Jakucku na Syberii. Mega zimno, mega nieprzyjemna aura (przynajmniej dla mnie), ale mnóstwo dobrej energii. Od razu spojrzałem na pogodę u nas trochę bardziej przyjaznym okiem – nie mamy przecież najgorzej 😉 Polecam Ci oczywiście ten film oraz sam kanał GDZIE BĄDŹ :). Znajdziesz tam także mnóstwo filmów z dużo bardziej przyjemnych miejsc.

Kolejne wyzwania, które nas czekają w 2021 z pewnością będą wiązały się niestety nadal z pandemią i z dziwnymi pomysłami władzy – takimi jak ten słynny już projekt nowego prawa zakładający brak możliwości odmówienia przyjęcia mandatu od policji. Gdyby projekt wszedł w życie to jeśli nie zgodzisz się z policjantem to i tak zostanie nałożony na Ciebie mandat i będziesz mógł ewentualnie samodzielnie rozpocząć niełatwą odwoławczą procedurę sądową. Ok, ja już dawno nie otrzymałem żadnego mandatu, szanuję policjantów (prawie wszystkich), ale nie podoba mi się to, że pozycja zwykłego obywatela ma być coraz bardziej podkopywana. Zakazy, nakazy, maseczki, zamknięte sklepy, siłownie, hotele, pensjonaty i inne biznesy… Ile to jeszcze może potrwać?? I czy rzeczywiście tylko w ten sposób można walczyć z wirusem?

Jak myślisz: jakie jeszcze wyzwania czekają nas w 2021 roku?

Zobacz także: Poprzedni wpis | Następny wpis

Powiązane wpisy

komentarzy 5Moja opinia

  • Masa wyzwań czeka pracodawców by zmienić modele pracy do systemu zdalnego. Niby wszyscy przywykli, ale metody zarządzania w takich warunkach to rewolucja tak dla menadżera jak dla pracownika i w zasadzie testowanie na żywym organizmie. I jak to w życiu bywa wygrają odważni. Organizacje, które będą otwarte na nowe rozwiązania i zaufają pracownikowi mogą szybko zbierać profity. Pracownik wykonujący swoje obowiązki z drugiego końca Europy, świata spełniony w zakresie podróży, nie będzie chodził na zwolnienia, będzie bardziej twórczy i efektywny. Oczywiście dla branż i zadań gdzie ten system jest możliwy do realizacji.
    Wielkie firmy, które wynajmowały 3 piętra w biurowcach przeszły obecnie na system „hot desk” zlokalizowanych już tylko na jednym piętrze. Ostatni rok pokazał, że pracownik z domu w zasadzie pracuje tak samo, a generuje mniej kosztów. Biurowce, których ostatnio sporo wyrosło na mapie Trójmiasta z pewnością to odczują dotkliwie i inwestorzy będą musieli trochę się pogłowić nad nową strategią dla tych powierzchni.
    To rok wyzwań dla dzieci, rodziców, nauczycieli. Całe półrocze, a zapowiada się jeszcze dłużej dzieci przejdą naukę w systemie zdalnym. Jak ich teraz rozliczyć, czego wymagać, jak ocenić postępy i znajomość programu. Dla nauczycieli zeszły rok to zmiana mentalna. Z pozycji nauczyciela, wielu z nich musiało wejść w rolę ucznia – nowe narzędzia, nowe warunki pracy i trzeba szukać nowych metod pracy. A to wszystko było takie proste, każdy nauczyciel miał swój system powielany przez lata. Teraz to on wystawiony jest na ocenę ucznia jak radzi sobie w nowej rzeczywistości wirtualnej, w której to uczeń często ma zdecydowana przewagę. I co gorsza ten nauczyciel jest pod stała obserwacja rodzica. Może być to źródłem frustracji dla wielu, co czasem można usłyszeć, gdy dziecko w pokoju obok ma właśnie lekcje.
    Dla dużej grupy pracodawców i pracowników może być to rok zmiany branży działania. A to zawsze duże wyzwanie.
    Sytuacja z pandemia może być motorem do zaryzykowania i podjęcia decyzji o zmianie nawet w obszarze tego co bezpieczne i pewne, ale nie dość satysfakcjonujące. Wzbudziła bowiem u niektórych jeszcze większą chęć smakowania życia, bo nic nie jest dane raz na zawsze, a czas może być krótszy niż nam się wydaje. A więc dużo osobistych wyzwań. Takie właśnie przede mną w tym roku 🙂 I decyzje czy wchodzić w nową inwestycje deweloperską jako żółtodziób czy jednak zbyt duże ryzyko.
    Wszystkim życzę powodzenia w realizacji swoich wyzwań.
    P.S. Ja też czasem rozważam spędzenie zimy gdzieś w bardziej słonecznym miejscu. Dzisiejsza aura śniegowo-słoneczna w Trójmieście dodaje mi jednak dobrej energii, cieszy oko i serce ( dla prowadzonych inwestycji budowlanych jednak to pit stop:-))

    • Rzeczywiście teraz wszyscy zostali zmuszeni do przestawienia się na pracę zdalną i pytanie na jak długo, przy takim modelu, wystarczy odpowiedniej motywacji – dla pracodawcy i pracownika. Obstawiam, że jak sytuacja się odwirusuje to większość powróci do biur. Nie bez znaczenia jest pewnie także to, że podczas pracy zdalnej nie są budowane odpowiednie relacje, które pozwalałyby wydajnie pracować zespołowo. No i samo utożsamianie się z firmę – wydaje mi się, że to także dużo trudniej jest zbudować zdalnie. Ale podoba mi się koncepcja podróżowania i pracowania jednocześnie 🙂 – choć jestem przekonany, że nie przyjmie się zbyt szeroko 😉

      Jeśli chodzi o zdalne nauczanie to w większości zgadzam się z Tobą. Mnie martwi przede wszystkim brak bezpośrednich interakcji dzieci z równieśnikami. Myślę, że dla wielu z nich może być pewnym wyzwaniem powrót do regularnych zajęć w szkole – ale byłbym za tym żeby stało się to jak najszybciej – w miarę możliwości oczywiście (he, he – dobrze, że moja córka nie czyta naszego bloga).

      Ciekawe refleksje nasunęły Ci się podczas pandemii, dla mnie interesujący jest zwłaszcza ten wątek z deweloperką. Mogę jedynie napisać, że każdy był kiedyś żółtodziobem więc to nie jest ograniczenie 🙂 I tak: rzeczywiście wyjście ze strefy komfortu jest tym trudniejsze im większy jest ten komfort. Życzę Ci powodzenia w odnalezieniu drogi do osiągnięcia tego co da Ci pełną satysfakcję.

      Agnieszko, dzięki za życzenia i za ciekawy komentarz 🙂

Moja opinia

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.