Wczoraj Piotr, Tomasz i ja udaliśmy się do Gdańska w sprawie typowo zawodowej. Mieliśmy chwilę czasu i poczuliśmy pragnienie. Piotr dodatkowo poczuł także pragnienie wypalenia dymka, a właśnie skończyły mu się ulubione papierosy. Wstąpiliśmy więc do Żabki.

Podeszliśmy do lodówki z napojami, gdzie widoczne były zarówno puszki jak i butelki. Otworzyliśmy ją i Piotr oraz ja wybraliśmy dla siebie po małej puszce coli. Z kolei Tomasz, jako człowiek, który trzyma rękę na pulsie aktualnych ofert promocyjnych sięgnął po litrową butelkę coli twierdząc, że to ją najbardziej opłaca się kupić.

To nas zastanowiło i po chwili wymieniliśmy nasze puszki o pojemności 0,33l na półlitrowe butelki. Na twarzy Tomasza wymalowała się dezaprobata i powtórzył, że jedyny opłacalny zakup to butelki o pojemności 1 litra. Zarówno ja, jak i Piotr stwierdziliśmy jednak, że to stanowczo zbyt duża pojemność napoju jak dla nas i nie damy rady pochłonąć aż tyle coli. Pozostaliśmy więc przy swoim wyborze.

Prawdopodobieństwo zmiany naszej decyzji w tym momencie było minimalne. I co stało się dalej? Podeszliśmy do kasy biorąc jeszcze kilka drobiazgów.

Kasjer wziął się raźno do pracy i rozpoczął skanowanie naszych zakupów. Kiedy doszedł do naszych półlitrowych butelek z colą zakrzyknął:

Hej panowie! Dziś najbardziej opłaca się kupić colę litrową: jest tańsza od tej półlitrowej! Wymienić?

Słysząc takie stwierdzenie od sprzedawcy od razu zmieniliśmy swój wcześniejszy wybór i zdecydowaliśmy się na wymianę naszych butelek na większe 1-litrowe, które w tym momencie były tańsze od półlitrowych.

Dopiero po wyjściu ze sklepu zdaliśmy sobie sprawę z tego co się właściwie stało. Otóż poddaliśmy się pewnemu mechanizmowi sprzedażowemu, który decyduje o naszych codziennych zachowaniach zakupowych.

A chodzi o wpływ autorytetu. W tym przypadku autorytetem okazał się sprzedawca, który pokazał nam możliwość dokonania lepszych zakupów, a my, uznając jego rację, przychyliliśmy się do sugestii co do wyboru pojemności napoju.

A przecież ta sama rada, którą przekazał nam wcześniej Tomasz nie wpłynęła na nasze preferencje i zachowania zakupowe!

Wniosek z tego taki, że po pierwsze musimy zacząć uważniej słuchać tego co mówi Tomasz 😉, a po drugie, że niektóre techniki są niezwykle skuteczne i powodują niemal automatyczną naszą reakcję.

Co jednak najbardziej niesamowite, nawet jeśli wiemy, że i tak nie potrzebujemy aż tyle danego towaru (w tym przypadku napoju), to i tak czujemy się dużo lepiej ze świadomością, że oto  podjęliśmy słuszną i racjonalną decyzję.

Zresztą niebawem okazało się, że nasza decyzja była bardzo nieprzemyślana, ponieważ wyjeżdżając z Gdańska utkwiliśmy w popołudniowych korkach, a nasze pęcherze stworzone zostały raczej do przechowywania standardowych objętości cieczy… 😉

Robert

Robert

Kilkanaście lat temu zacząłem przygodę z inwestycjami deweloperskimi a od 2011 roku zacząłem inwestować w nieruchomości generujące dochody pasywne. Działam głównie w Trójmieście i okolicach - skąd pochodzę. W inwestowaniu w nieruchomości cenię wolność wyborów i niezależność uzyskaną z dochodów pasywnych.

Powiązane wpisy

Moja opinia

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.

Udowodnij, że nie jesteś robotem. Naprawdę mamy już dość spamu.