To niesamowite jakie wnioski można wyciągnąć z uczestnictwa w licytacji komorniczej!

Dziś wziąłem udział w licytacji, która dotyczyła mieszkania do totalnego remontu, położonego w jednej z pomorskich miejscowości. Wyliczenia mówiły, że powinno być dobrym tematem na flipa.

Mieszkanie 36m2, dwa pokoje, w kamienicy zostało wycenione na 60 000 zł. Wymagało kapitalnego remontu (łącznie z podpięciem instalacji gazowej), urządzeniem łazienki (obecnie jedynie WC).

Według bezpiecznych szacunków remont powinien wynieść ok. 25 000 zł.

Mieszkania w okolicy, tyle że w blokach, można kupić za ok 100 tys zł. Lokale położone w kamienicach na lokalnym rynku mają niższą płynność, toteż cena ofertowa przy ew. sprzedaży powinna być niższa, aby możliwe było szybkie zamknąć deal’a.

Aha! Zapomniałem dodać, że była to druga licytacja dot. tego lokalu, czyli ta teoretycznie korzystniejsza, ponieważ cena wywoławcza jest wtedy niższa, niż za pierwszym razem (2/3 ceny oszacowania), a więc w tym przypadku – 40 000 zł.

Cena  do której zamierzałem licytować wynosiła 45 000 zł. Kiedy biorę udział w licytacji, cenę do której licytuję ustalam zawsze przed wejściem na salę, gdzie licytacja się odbywa i nie zmieniam jej, bez względu na okoliczności.  To zabezpieczenie przed tym, by nie dać ponieść się emocjom.

Ze względu na niską cenę, licytantów było kilku (na pierwszej licytacji nie pojawił się nikt). Z rozmów wynikało, że wszystkie te osoby traktowały ten zakup jako inwestycję krótkoterminową. Na pierwszy rzut oka było widać, że emocje wśród uczestników były duże. Może właśnie dlatego, gdy prowadzący przetarg wypowiadał słowa: „i po raz trzeci”, cena sięgnęła absurdalnego wg mnie poziomu – 65 000 zł! Więcej niż cena oszacowania!

Najciekawsze jest to, że gdyby osoba, która wygrała licytację wzięła udział w pierwszej licytacji tego lokalu zapłaciłaby 20 tys. zł mniej.

20tysięcy polskich złotych mniej!

Blisko tyle, ile w wariancie bezpiecznym mógłby pochłonąć remont.

Kto wie, może to jest dobry pomysł na sprzedaż nieruchomości  – obniżyć bardzo mocno cenę i liczyć na „licytację” wśród potencjalnych kupujących? W tym przypadku okazało się, że kupujący był  w stanie zapłacić więcej, niż pierwotna cena oszacowania.

Zobacz: Poprzedni wpis | Następny wpis
Piotrek

Piotrek

Mieszkam i inwestuję na Pomorzu. Jestem założycielem kilku spółek, które działają z sukcesem na rynku nieruchomości. Wśród nich są firmy: posiadające nieruchomości na wynajem, oferujące usługi zarządzania najmem, zrzeszające osoby inwestujące grupowo we flipy, a także taka, która prowadzadzi działalność deweloperską.

Powiązane wpisy

Moja opinia

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.