Ile pieniędzy potrzeba mieć aby zyskać poczucie bezpieczeństwa? Jak ważne jest kontrolowanie swoich wydatków? Czy wydawanie pieniędzy czyni nas spokojnymi i szczęśliwymi? I ile właściwie, do cholery, kosztują nas nasze mieszkania??

Całkiem niedawno obejrzałem film dokumentalny Minimalism, w którym Joshua Fields Millburn oraz Ryan Nicodemus pokazują jak można uwolnić się od nałogowej konsumpcji poprzez uświadomienie sobie własnych potrzeb oraz poprzez drastyczne zmniejszenie liczby posiadanych przedmiotów. 

Po obejrzeniu materiału mogę stwierdzić, że obu panów zaliczam do ekstremalnych praktyków tej filozofii i sam nie wyobrażam sobie funkcjonowania zgodnie z jej regułami. Ale dało mi to do myślenia i doszedłem do całkiem ciekawych wniosków – ale o tym później.

Czy wiesz (bo ja przed obejrzeniem tego filmu nie wiedziałem), że wyniki przeprowadzonego eksperymentu dotyczącego korzystania z własnych domów przez Amerykanów są zaskakujące: olbrzymia część ich powierzchni nie jest w ogóle wykorzystywana na codzień przez domowników. Można więc założyć, że istnieją całe pomieszczenia bądź części pomieszczeń, które wydają się być zupełnie nadmiarowe. Ciekawe jaki wynik dałby taki eksperyment w Polsce? Hmmm… trzeba będzie o czymś takim pomyśleć.

W każdym razie: o co mi właściwie chodzi w tym wpisie?

No właśnie: czy liczyłeś ile właściwie kosztuje Cię utrzymanie wszystkich przedmiotów, którymi się otaczasz?

Tak: przedmiotów.

Jeśli masz ich tyle, że potrzebujesz np. dodatkowego schowka, aby je pomieścić, a później okazuje się, że większości z nich nie używasz przez kolejne lata, no to chyba jest już co liczyć?

Najłatwiej policzyć ile zapłaciłeś za powierzchnię zużytą na ich trzymanie lub ile kosztowało spłacanie kredytu odpowiedniego dla tej powierzchni. 

Czyli jeśli masz graciarnię w swoim mieszkaniu zajmującą 10 m2 a mieszkanie kupiłeś 2 lata temu to graciarnia kosztowała np. 4.500 zł / m2 to mamy:

4.500 zł x 10m2 = 45.000 zł

czyli 45.000 złotych lub około:

250 zł x 24 raty = 6.000 zł

6.000 zł rat kredytowych, które spłaciłeś za nią do dziś (wysokość rat policzyłem w przybliżeniu dla przykładowych, przyjętych przeze mnie parametrów).

Cóż. No tak: za luksus trzeba płacić. 

Czy chciałbyś spędzać czas tak jak Ci się podoba: bez konieczności chodzenia do pracy?

Warto w tym miejscu zdać sobie sprawę z tego, że mnóstwo czasu spędzanego w pracy spędzamy tam dlatego, że potrzebujemy pieniędzy na utrzymanie… naszych przedmiotów. I tak: ubezpieczenie samochodu, paliwo na dojazdy do pracy, opłacenie miejsca parkingowego, opłacenie kosztów wynajęcia komórki gdzie trzymamy rowery, opłacenie rat kredytowych za przestrzeń w mieszkaniu zajętą przez szafy na ubrania, meble, no i graciarnie wreszcie. 

Podobno, gdybyśmy potrafili pozbyć się większości niepotrzebnych nam do życia przedmiotów to w pracy musielibyśmy spędzać zaledwie jedną trzecią czasu, który spędzamy tam teraz. Czyli pracujemy tylko w poniedziałek i wtorek, a później zajmujemy się przyjemnymi rzeczami, na które teraz nie mamy czasu.

Tia, tylko skąd wziąć na nie pieniądze? 😉

Żartowałem. Nie wszystkie przyjemności muszą być drogie.

Ale jednak zwykle są 😀 

Aha, a na co głównie wydajemy pieniądze?

Ile kosztuje utrzymanie domu czy mieszkania?

Każdy człowiek musi mieć zaspokojone podstawowe potrzeby życiowe: musi mieć co zjeść i pić, musi mieć gdzie spać, w naszym klimacie – musi mieć ogrzewane miejsce do mieszkania. To jest oczywiste. 

Wydatki na użytkowanie mieszkania oraz nośniki energii stanowiły ponad 18% w gospodarstwach domowych w Polsce w 2018 roku – takie dane znalazłem na stronie GUSu. Czyli niemal jedna piąta budżetu przeciętnego Polaka jest przeznaczana na utrzymanie mieszkania. Więcej, bo prawie 25% wydatków, Polacy ponoszą na żywność.

Jak widzisz przytaczam teraz dane zebrane przez GUS i korzystam we wpisie na blogu z danych zbieranych przez tą instytucję a przecież to właśnie tu mocno ją krytykowałem we wpisie: Inwestorze, pomierzyłeś już żywopłoty na swoim osiedlu?. Tak, rzeczywiście. Ale czy wszystkie dane które GUS chciałby pozyskiwać są sensowne? I czy za ich zbieranie to ja muszę tyle płacić?? Zresztą przeczytaj mój wpis i wyrób sobie własną opinię na ten temat. 

Warto zauważyć, że wzrost cen pozwoleń na emisję CO2 pociągnął za sobą także gwałtowny wzrost cen energii. O ile w roku 2019 nie odczuliśmy wzrostu cen energii bezpośrednio – nadal mamy porównywalne rachunki jak wcześniej – to nikt nie wie co czeka nas od roku 2020. Czy nie będzie tak, że zwiększone koszty produkcji energii obciążą indywidualnych odbiorców – czyli nas?

Z drugiej strony zasoby naturalne Ziemi z których korzystamy bez umiaru stają się coraz mniejsze a korzystanie z nich będzie także odczuwalnie droższe. Jak twierdzi WWF już w naszym stuleciu to właśnie deficyt wody pitnej stanie się najpoważniejszym problemem ludzkości. Zresztą problemy z wodą pojawiają się już teraz – zobacz: W Skierniewicach zabrakło wody (…). Nie każda nowa technologia, która ułatwia nam życie jest przyjazna dla środowiska i na co dzień nie zastanawiamy się nad tym jaki jest koszt wytworzenia czy użytkowania przedmiotów, które kupujemy. 

Jak duży wpływ na zużycie zasobów naturalnych ma tryb życia który prowadzimy? 

Z danych podawanych przez tą samą organizację wynika, że przeciętny Amerykanin zużywa 500l wody dziennie! Dla porównania na każdego z nas, Polaków, przypada 190l wody dziennie. Dużo mniej, ale to i tak baaardzo dużo – szczególnie gdy zdamy sobie sprawę z tego, że najbiedniejsi mieszkańcy Ziemi mają do dyspozycji zaledwie 5-10 litrów wody dziennie.

Wybierając urządzenia wodooszczędne typu pralka czy zmywarka także mamy wpływ na zmniejszenie zużycia wody. I zwykle zwracamy uwagę na ten aspekt, ponieważ przekłada się on bezpośrednio na nasze rachunki za wodę. Jednak ilu z nas korzysta z deszczówki do podlewania roślin czy też do spłukiwania wody albo myśli o tym, że kupowanie lokalnych produktów także jest dbaniem o niższe zużycie zasobów naturalnych Ziemi?

Wraz z braćmi: Michałem oraz Piotrem, z którymi prowadzę tego bloga, jesteśmy zwolennikami korzystania z usług lokalnych dostawców, producentów a nawet lokalnych… instytucji finansujących nasze inwestycje. 

Dlaczego uważam za MEGA ważne wspieranie lokalnego rynku? Przeczytaj mój wpis: Speak Polish człowieku!

Ideę korzystania z lokalnych zasobów propagujemy także na prowadzonych przez nas szkoleniach deweloperskich. Więcej o organizowanych przez nasz szkoleniach znajdziesz tutaj: Szkolenia deweloperskie

A oto ile dziennie potrafimy zużyć wody – na moim przykładzie – w upalny (32 st. w cieniu, uffff) czerwcowy dzień, licząc ilość wody słodkiej potrzebnej do wyprodukowania danego, zużytego przeze mnie, produktu:

  • śniadanie: 2 kromki chleba – 23 litry, pomidor – 40l, filiżanka kawy bez cukru – 140l, 2 jajka – 392l,
  • prysznic – 120l
  • 1 szklanka soku pomarańczowego wyciskanego z owoców – 112l, kawa z łyżeczką cukru – 145l, sałatka – 150l, krewetki (nie mogłem znaleźć danych dla krewetek biorę więc dla kawałka mięsa z kurczaka) – 865l, 2 dzbanki herbaty – 50l 
  • transport – tutaj mocno ekologicznie 2 szklanki benzyny na w sumie 15km – jazda skuterem, ale oczywiście mogło być dużo lepiej gdybym zdecydował się na rower – 30l 
  • woda do picia kranówa – 1,5l
  • 1l wody butelkowanej do picia – 3l (na wyprodukowanie plastikowej butelki) + 1l

Dodam, że nie używałem papieru do robienia notatek podczas spotkań – oszczędność 250l / kg papieru, nie jadłem mięsa – wołowina to nawet 50.000 l / kg mięsa (!), nie liczę także wody zużytej do wyprodukowania wielu innych rzeczy, których dziś używałem. No i dodam, że dzień się jeszcze nie skończył – jest godzina 17:00 – a już przyczyniłem się do bezpośredniego i pośredniego zużycia, lekko licząc: 2072 litrów wody (!). Powyżej przytoczone dane dotyczące zużycia wody pozyskałem z: Water Footprint NetworkFundacja Nasza ZiemiaEuropejski Portal Młodzieżowy.

Podobnie sprawa wygląda ze zużyciem innych zasobów, na który mamy wpływ jako ludzie, ale także jako deweloperzy i użytkownicy mieszkań czy domów: 

  • ziemi pod zabudowę, 
  • zasobów zużytych do wyprodukowania materiałów budowlanych
  • zasobów zużytych podczas budowy
  • zasobów zużywanych do codziennego utrzymania mieszkań przez mieszkańców

Możesz napisać mi w komentarzu: „OK, to może zacznijmy lepić domy ze słomy i gliny – to dopiero będzie ekologiczne” i w sumie miałbyś rację bo to byłoby najbardziej przyjazne dla środowiska naturalnego. Oczywiście zakładając, że ten materiał pozyskalibyśmy z lokalnych źródeł.

Ale czy nie zmieniając naszych nawyków mieszkaniowych i funkcjonując w przeciętnym polskim mieście w najbardziej normalny sposób mamy możliwość wpływu na zużycie zasobów naturalnych Ziemi? Czy mamy możliwość wyboru?

Oczywiście, że tak!

Popatrz w jakim domu czy mieszkaniu mieszkasz. W jakim momencie swojego życia jesteś? Czy planujesz powiększenie rodziny? Czy planujesz zmianę mieszkania lub planujesz zakup domu?

Na jakie aspekty będziesz zwracał uwagę podczas wyboru nowej nieruchomości?

To właśnie w tym momencie dokonujesz wyboru.

Jeśli potrzebujesz domu, który pomieści dwoje rodziców oraz dwójkę dzieci i wiesz, że chcesz mieć: salon, trzy sypialnie, ogródek oraz bardzo dużo schowków to czy wybierzesz dom o powierzchni stu kilkudziesięciu metrów kwadratowych (lub nawet większy) czy może zdecydujesz się na coś w stylu wymyślonej przez nas Sasanki?

Jeśli nie słyszałeś o naszym domu dostępnym Sasance, który budowany jest w całej Polsce a chciałbyś wiedzieć więcej na ten temat przeczytaj te wpisy:

oraz odwiedź stronę Sasanki: www.sasanka.eu – szczególnie warto to zrobić jeśli chciałbyś zamieszkać w wygodnym i ekologicznym domu. Znajdziesz tam informacje o lokalizacjach, w których budowane są Sasanki.

Jeśli potrzebujesz mieszkania, które pomieści dwoje rodziców oraz jedno dziecko i wiesz, że chcesz mieć: salon oraz dwie sypialnie, to od tego czy wybierzesz:

  • mieszkanie 3-pokojowe o powierzchni 45 m2
  • czy też mieszkanie 3-pokojowe o powierzchni 76 m2

będzie zależało to:

  1. ile czasu będziesz musiał spędzić w pracy, aby zapłacić za dodatkowe 31m2 mieszkania
  2. ile dodatkowej energii, wody oraz innych zasobów Ziemi zostanie zużytych do wybudowania dodatkowych 31 m2 Twojego nowego mieszkania
  3. ile godzin pracy spędzisz na zarabianiu pieniędzy na utrzymanie tych 31 metrów kwadratowych

Właśnie tutaj i teraz wybierasz i decydujesz: o życiu swoim i swojej rodziny. O tym ile czasu będziesz mógł spędzić z dorastającymi dziećmi, a nie na oddawaniu najlepszych lat życia i najpiękniejszych chwil pracy którą wykonujesz. Twoje dzieci nigdy więcej nie postawią pierwszego kroku, który być może przegapiłeś pracując, nigdy ponownie nie będą miały trzech lat, czterech lat, pięciu lat. Nigdy więcej nie wrócisz do chwil, które tracisz na zarabianie pieniędzy na przedmioty, które tak naprawdę… nie są źródłem Twojego szczęścia. 

Nie bez znaczenia jest fakt, że dokonując wyboru nowej nieruchomości dokonujesz także wyboru dotyczącego przyszłości całej naszej planety. Jaką część swoich zasobów musi zapłacić Ziemia za Twój styl życia? Czy to ma dla Ciebie jakąś wartość? Jestem głęboko przekonany, że warto życzyć dobrze ludzkości. A to właśnie wybory dokonywane przeze mnie i przez Ciebie składają się na sumę wszystkich nieciekawych liczb, o których piszę w tym wpisie.

I to właśnie takie wnioski przyszły mi do głowy po obejrzeniu filmu Minimalism 🙂 Sam nie wiem dlaczego 😀 

Skoro dotarłeś aż tutaj to znaczy, że Ciebie także wciągnął ten temat 😉 

A Ty? W którym momencie swojego życia jesteś?

Zobacz także: Poprzedni wpis
Robert

Robert

Kilkanaście lat temu zacząłem przygodę z inwestycjami deweloperskimi a od 2012 roku zacząłem inwestować w nieruchomości generujące dochody pasywne. Działam głównie w Trójmieście i okolicach - skąd pochodzę. W inwestowaniu w nieruchomości cenię wolność wyborów i niezależność uzyskaną z dochodów pasywnych.
Udostępnij, jeśli uważasz ten tekst za wartościowy:

Powiązane wpisy

komentarze 3Moja opinia

  • Dodatkowe metry kosztują ale lubię przestrzeń. Nie lubię zagracania i choć nie utożsamiam się z minimalizmem to pozbywam się zbędnych rzeczy, a większość analizuję przed zakupem i po prostu z nich rezygnuję.

    Wolę większe mieszkanie z pustą przestrzenią nawet jeśli opłaca się to trochę mniej, przyjemniej mi się w nim lepiej żyje, a to w końcu najważniejsze.

  • Rafale, Twój punkt widzenia jest dość powszechny; bardzo niewiele osób kupujących nieruchomość zwraca uwagę na ekologię czy też jest minimalistami.

    Wielu ludzi bierze jednak po uwagę aspekty ekonomiczne zadając sobie pytania takie jak: czy będę potrzebował tak dużego domu gdy moje dzieci dorosną i wyprowadzą się ode mnie / czy będę w stanie w takiej sytuacji sam utrzymać dom / czy chcę więcej pracować tylko po to aby mieć w domu puste metry kwadratowe. Świadomość ludzi wzrasta – także w kontekście dążenia do wolności finansowej, gdzie kluczowe znaczenie ma zarządzanie swoimi wydatkami właśnie.

    Z drugiej strony: mniejsza przestrzeń nie oznacza mniejszej wygody użytkowania. Wręcz przeciwnie! Dobrze zaprojektowane niewielkie mieszkanie może być wygodniejsze niż mieszkanie przestronne, ale urządzone bez dobrego pomysłu. No i do tego mniejsze mieszkanie kosztuje zwykle znacznie mniej. Mniej czasu, mniej pieniędzy, ale też mniej… zasobów naturalnych.

    W segmencie popularnym przyglądanie się kosztom utrzymania nieruchomości oraz jej cenie i to wszystko w połączeniu z funkcjonalnością, którą daje dana nieruchomość – już teraz przesądza, moim zdaniem, o wyborach dokonywanych przez największą liczbę nabywców.

Moja opinia

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.